Podpatrywałem życie leśnych
nić dentystyczna |alveo |Masaż Szczecin„Podpatrywałem życie leśnych mieszkańców. Całymi godzinami mogłem sterczeć przy mrowisku, z nie słabnącym zainteresowaniem obserwując pracę skrzętnych owadów. O świcie cierpliwie czatowałem w ukryciu przy okrytych rosą polankach, by móc podziwiać wdzięczne pląsy sarenek i ucieszne skoki koziołków. Tropiłem ptaki, poznawałem ich obyczaje i sposoby gniazdowania. Niekiedy udawało mi się podejść zygzakowate żmije, wygrzewające się na słońcu wśród kamieni. Wszystko mnie ciekawiło.
W księżycowe noce wymykałem się cichcem na Górę Kolejową. Atramentowa czerń lasu, przetykana gdzieniegdzie smugami bladej poświaty niby srebrzystą przędzą. Wokół tajemnicze szelesty i odgłosy — czasem spieszne tupoty, sowie hukania, to znowu rozpaczliwe piski. Przycupnąwszy na pniaku, drżąc z emocji, chłonąłem tętno nocnego życia boru.
Moją ulubioną książką w owym czasie było Lato leśnych ludzi Marii Rodziewiczówny i prawdę mówiąc do dzisiaj zajmuje poczesne miejsce w moim księgozbiorze.
Znali mnie niemal wszyscy okoliczni gajowi. Prorokowali, że kiedyś niechybnie zostanę leśnikiem. No cóż, wyszło inaczej, ale zafascynowanie lasem nie przeminęło.
Byłem samodzielny, lecz w terenie bardzo rozważny. Widząc to mama przestała sprzeciwiać się moim wędrówkom. Na kolejnych wakacjach zataczałem coraz szersze kręgi wokół Słowika i tak — mając niecałe 13 lat — samotnie przedeptałem na przełaj, we wszystkich możliwych kierunkach, lesiste pasmo Gór Świętokrzyskich.“(2)
<<<< Niebawem zajechał z brzękiem
| Dwie lub trzy pary >>>>
Psychoterapia Szczecin |Ubrania piłkarskie |sale szkoleniowe nad morzem